niedziela, 12 lutego 2017

#11

Kochany,

czasami na dojście do wniosków oczywistych potrzebujemy dużo czasu. Ba! Naprawdę ciekawie robi się wtedy, kiedy zaczynamy rozumieć, że posiadać jakąś informację to coś zupełnie innego niż być tej informacji świadomym. Jak na prawdziwego śpiocha przystało moją ulubioną metaforą uświadamiania sobie różnych rzeczy jest pobudka. Wychodzenie z łóżka nie należy do najmilszych doświadczeń. W końcu jest w nim miło, wygodnie i ciepło. Czy to jednak dobry powód, żeby przespać życie?

To że początek roku zawsze kręci się w ogół wyglądu widać na pierwszy rzut oka - siłownie pękają w szwach, a do dietetyków ustawiają się kolejki. Z billboardów, gazet, ekranu telewizora czy komputera spoglądają na nas modele, których ciał nie powstydziliby się greccy bogowie. Presja wisi w powietrzu. Część kobiet, w tym ja, w poszukiwaniu inspiracji i dawki motywacji przeglądają fan page'e ludzi z branży fitness. Patrząc na uśmiechniętą instruktorkę, która o tym czym są wałeczki na brzuchu zapomniała lata świetlne temu myślę sobie: "Ta szczęściara swoją drogę ma już za sobą" i czuję niepewność, czy mi kiedykolwiek uda się dotrzeć do celu. Teoretycznie rzecz biorąc każdy z nas może mieć swoje kompleksy, są jednak ludzie, po których się ich zwyczajnie nie spodziewamy. Chociaż to nic odkrywczego, że nawet Miss Universe może mieć do siebie jakieś "ale", to kiedy zderzamy się z taką sytuacją w rzeczywistości przeżywamy lekki szok. No bo jak? Zazdrościsz komuś od lat, zamieniłbyś się z nim bez mrugnięcia okiem i podziwiasz np. jego nogi... a ten ktoś potrafi być smutny cały dzień, bo chciałby inne uszy, usta czy nadgarstki. Dasz wiarę?!

W efekcie doszłam do wniosku, że zmiana musi zacząć się od głowy. Nie ma innej drogi. Albo zmienisz swoje podejście, albo nie zmienisz nic - nawet jeśli fałdki tłuszczu na brzuchu zamienią się w kaloryfer. To najtrudniejsza walka o siebie, którą toczy chyba każdy - od rozmiaru XS po XXL. Walka o samoakceptację. I tylko proszę Cię Mój Luby - nie próbuj szukać drogi na skróty w pochwałach drugiego człowieka, bo staniesz się jego niewolnikiem, a tego nie chcesz. Wiadomo przecież, że najpiękniejsze ptaki to te szybujące po niebie, a nie zamknięte w klatkach. Pannie X spodobają się Twoje oczy, a Panna Y uzna je za zbyt pospolite. Czy to zmieniło Twoje oczy chociaż na chwilę? Skoro nie to oczywistym jest, że nie powinno też zmieniać Twojego nastroju. Mówi się o tym łatwiej niż robi, ale podobno praktyka czyni mistrza. To co widzimy to w końcu wybór. Możesz zobaczyć brudną szybę albo kwitnące drzewa za oknem. Pamiętaj o tym i znajdź w swoich oczach piękno, którego nawet Ty nie będziesz w stanie podważyć.

Czy to krytyka chęci zmian? Ależ skąd! Chciałam Ci tylko przekazać, że zamiast patrzeć na swoje odbicie w lustrze siłowni z pogardą - możesz to robić z miłością. To jakby zacząć oddychać od nowa - dla siebie i swojego szczęścia - nie dla obcej dziewczyny, która na bieżni obok ma nogi do nieba. Statyści naszego życia to tylko element tła, podczas gdy my gramy główne role - najpiękniejszych bohaterów tej historii. Pięknych na swój własny sposób.

Pokochaj siebie.
Miłość to wolność.

Twoja A.