środa, 12 października 2016

#6

Kochany,

przepraszam, że tak długo się nie odzywałam! Zupełnie pochłonęły mnie sprawy związane z przeprowadzką i szkołą. Proza dnia codziennego potrafi wciągnąć człowieka bez reszty. Wracam jednak do życia i obiecuję pisać częściej.

Muszę Ci się pochwalić, że pierwszy raz w życiu sama... upiekłam ciasto! Tak, wiem że jak na 22-letni żywot nie jest to nadzwyczajne osiągnięcie, jednak w moim przypadku to już "coś". Nie trafi Ci się królowa MasterChefa i lepiej żebyś nie narzekał na to zbyt często, bo szybko się zniechęcam! Moje ciasto z batatów było pyszne, jednak nie prezentowało się zbyt dobrze. W myśl zasady, że jedzenie przede wszystkim powinno smakować, nie wyglądać. Wszystko było (prawie) zaplanowane. Kolejne próby niebawem!

Żeby było ciekawiej muszę Ci się przyznać, że Perfekcyjną Panią Domu też nie jestem. Pranie kolorowych ubrań jak powszechnie wiadomo poziomem trudności nie przypomina konstruowania rakiety kosmicznej, jednak znów zafarbowałam wszystkie jasne ubrania, tym razem na czarno. Teraz w mojej garderobie znaleźć można różne odcienie szarości. Ogólnie rzecz biorąc nie jest źle, bywało gorzej. Uwierz mi na słowo - róż był okropny!

Rola kobiety w obrębie domowego ogniska, którą powszechnie uznaje jeszcze pokolenie moich rodziców, zawsze budziła mój wewnętrzny sprzeciw. Nigdy nie rozumiałam dlaczego akurat niewiasta ma wykonywać wszystkie te męczące, pracochłonne i niemiłe czynności "z automatu", a mężczyzna może, ale nie musi ich robić. Może to i miało jakiś sens w układzie,w którym to tylko facet pracował i zarabiał na dom, a partnerka o ten dom dbała, jednak we współczesnych realiach, w których obydwie strony poruszają się w sferze zawodowej, zupełnie straciło rację bytu. I całe szczęście! Teraz pozostało tylko czekać, aż społeczeństwo przestanie postrzegać takie bałaganiary jak ja, jako wybrakowany egzemplarz.

Mam nadzieję, że nie jesteś z tych, którzy potrzebują kucharki, sprzątaczki i kobiety w jednym, bo będziesz miał przy mnie rozdarte serce. Będę się starać, nie zaprzeczam, jednak jeśli chodzi o kurę domową to możemy z niej zrobić co najwyżej... naszego pupila.

Twoja A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz