środa, 14 września 2016

#3

Kochany,

sporą część dzisiejszej nocy spędziłam na szukaniu pokoju do wynajęcia. Internet zalany jest tego typu ofertami. Wyobraź sobie, że po przejrzeniu dziesiątek z nich nie znalazłam zupełnie nic. Żadnego kawałka przestrzeni, w której chciałabym żyć.

Tak sobie pomyślałam, że dobrze byłoby poszukać czegoś z Tobą. Niewielkiego, skromnego mieszkanka, do którego wracalibyśmy ukryć się przed całym światem. Zdjąć wszystkie maski, przebrać w dresy i przytulić do siebie nawzajem. Zwyczajnie, prosto, codziennie. Być tą gorszą wersją siebie bez obawy, że znikniemy gdy na naszej drodze pojawi się kobieta sukcesu z nogami do nieba czy wpływowy mężczyzna z torsem jak u greckiego boga. W tym jednym miejscu wyzbyć się obaw, mieć pewność.

Kiedy zrobiło mi się smutno, przypomniała mi się piosenka Starego Dobrego Małżeństwa „Jest już za późno” i tekst Stachury: „Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę, z oknem na rzekę lub też na park. Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem. Schodzić będziemy codziennie w świat.”. 
I smutek jakby odszedł, w końcu… my też zdążymy.

Twoja A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz